W programie "Tłit" w Wirtualnej Polsce Tobiasz Bocheński, odniósł się do wątpliwości, jakie zgłasza Pałac Prezydencki w sprawie Włodzimierza Czarzastego i jego kontaktów. Poseł do PE określił marszałka Sejmu mianem "lesera".
- Posiada bardzo niewyjaśnione relacje ze środowiskami rosyjskiego biznesu powiązanego z Putinem. Pojawiły się takie zarzuty i to jest nieprawdopodobnie poważny zarzut dla każdego polskiego polityka, już nie mówiąc o drugiej osobie w państwie - stwierdził Tobiasz Bocheński.
- Jest to absolutnie skandaliczna sprawa i ona musi zostać wyjaśniona - podkreślił.
"Marszałek jest leserem?"
Na początku obecnej kadencji parlamentu Włodzimierz Czarzasty został członkiem sejmowej komisji do spraw służb specjalnych, podczas których niekiedy były omawiane informacje ściśle tajne. Czarzasty jednak w nich nie uczestniczył, bo nie ma potwierdzonego, czyli sprawdzonego przez polskie służby specjalne, poświadczenia bezpieczeństwa. Prowadzący rozmowę Tomasz Żółciak przypomniał tłumaczenie przewodniczącego Lewicy, który mówił, że nie brał udziału w niektórych posiedzeniach komisji, uznając, że te sprawy aż tak go nie zajmowały. Ponadto Czarzasty wiedział, że za półtora roku zostanie marszałkiem, a wtedy dostęp do tych informacji i tak zdobędzie. Tobiasz Bocheński zareagował na te słowa pytaniem.
- Przedstawia pan alternatywę, że jest leserem, tak? - zapytał.
- To znaczy, że my, Polacy płacimy mu z podatków, żeby był posłem i wypełniał swoje obowiązki i on przez dwa lata nie jest w stanie ich wypełniać tak, jak należy, bo mu się nie chce złożyć wniosku o dostęp do informacji ściśle tajnych. Co to mówi o naszym państwie? Przecież nie ma obowiązku, żeby on był w tej komisji. Jeżeli go to nie interesowało i nie miał czasu, to mógł wysłać tam panią Żukowską albo kogokolwiek innego, kto by dostał ten dostęp do informacji (ściśle tajnych) miał - powiedział.