"Będzie cios za cios". Morawiecki o konfliktach wewnątrz partii
- Dzisiaj na pewno nie dam sobie w kaszę dmuchać, skakać po pagonach - stwierdził w programie "Tłit" WP były premier Mateusz Morawiecki. - Jeżeli ktoś będzie próbował mnie atakować - tak jak parę osób próbowało - zawsze dostaną fangę w drugą stronę, tylko że ja nie będę atakował pierwszy, ja będę odpowiadał - dodał.
Od końca listopada 2025 r. politycy PiS przyznają nieoficjalnie, że wewnątrz ugrupowania pojawił się konflikt między zwolennikami byłego premiera Mateusza Morawieckiego nazywanymi "harcerzami" a grupą jego przeciwników, skupioną m.in. wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zwaną "maślarzami", czy frakcją byłego szefa MS Zbigniewa Ziobry.
W środowym programie "Tłit" WP Mateusz Morawiecki był pytany przez Michała Wróblewskiego o "kulisy powstawania wpisów", w których zwraca się on m.in. do Jacka Sasina. W ubiegłym tygodniu, reagując na niepochlebną wypowiedź Sasina, były premier opublikował wpis o treści: "Jacku, skoro znów budzi się w Tobie zew kingmakera mam dwa słowa: sejmik podlaski".
- Przyczyna tego jest jedna, zasadnicza i bardzo prosta: koniec skakania Morawieckiemu po pagonach. Tak można było robić, kiedy byłem premierem, musiałem łykać wszystkie nieprzyjemności ze względu na to, że premier odpowiada za absolutną stabilność - stwierdził Mateusz Morawiecki w programie WP.
Jak dodał, "dzisiaj na pewno nie da sobie w kaszę dmuchać, skakać po pagonach i jeżeli ktoś będzie próbował go atakować - tak jak parę osób próbowało - zawsze dostaną fangę w drugą stronę".
Dopytywany przez Michała Wróblewskiego, czy "nie obawia się, że Jacek Sasin znowu się odegra", stwierdził: - No to będzie następne uderzenie z mojej strony, na pewno będzie cios za cios, oko za oko, ząb za ząb jak w Starym Testamencie.
Na pytanie o to, czy oznacza to, że "wewnętrzne przepychanki" się nie zakończą, Morawiecki zaczął mówić: - To się zakończy, jeżeli kilka osób, które oszalały ze względu na pewne swoje wyobrażenia, plany, preferencje, potrzeby...
- Kto konkretnie? - dopytywał prowadzący.
- To niech już sobie tam pan sam dopowie - odpowiedział były premier.
- Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki, Przemysław Czarnek? - zapytał Michał Wróblewski.
- Ja nie będę w najmniejszym stopniu przykładał ręki do huśtania łódką, ale jeżeli ktoś będzie huśtał łódką, to na pewno nie dam sobie pluć na buty, tylko będę w adekwatny sposób odpowiadał - oznajmił na to Morawiecki.