Trump przemawiał w ONZ. Na początku uderzył w organizację
Donald Trump swoje wystąpienie podczas 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ rozpoczął od skomentowania problemów technicznych i niedziałającego telepromptera. Chwilę potem we właściwym przemówieniu uderzył w organizację.
W siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku rozpoczęła się we wtorek debata generalna 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego. Przez najbliższe sześć dni wystąpienia wygłoszą przywódcy i ministrowie wszystkich państw ONZ.
Wcześniej w wywiadzie dla Fox News sekretarz stanu Marco Rubio zapowiadał, że Trump podczas wtorkowego wystąpienia w ONZ rzuci wyzwanie tej organizacji, aby znalazła swój sens, cel i użyteczność jako organizacja. - Ponieważ wydaje się, że ONZ nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a całkiem nieźle radzi sobie z wydawaniem dużych pieniędzy - stwierdził.
Hołownia ustąpi Czarzastemu? Jest głos z Polski 2050
Trump: Zakończyłem siedem wojen
Swoje wystąpienie Donald Trump rozpoczął od stwierdzenia, że jego teleprompter nie działa. - Mimo wszystko bardzo cieszę się, będąc tutaj z wami - stwierdził.
- Mogę tylko powiedzieć, że ktokolwiek obsługuje ten teleprompter, na pewno ma problemy - dodał, chwilę potem rozpoczynając właściwe przemówienie.
Po przywitaniu zebranych Trump stwierdził: - Sześć lat minęło, odkąd po raz ostatni stałem w tej wspaniałej sali, występując przed obywatelami świata w dobrobycie i pokoju w trakcie mojej pierwszej kadencji. Od tamtej pory działa zniszczyły ten pokój, który wykułem na dwóch kontynentach. Era spokoju i stabilizacji ustąpiła przed jednym z największych kryzysów naszych czasów - oświadczył, dodając, że "cztery lata słabości, radykalizmu pod rządami ostatniej administracji Stanów Zjednoczonych doprowadziły do tego, że USA wpadły w istną spiralę nieszczęść".
Jak jednak oznajmił, obecnie Ameryka wkroczyła teraz w swój złoty wiek, jest "najgorętszym krajem na świecie" i jest powszechnie szanowana.
- Zakończyłem siedem wojen, rozmawiałem z przywódcami każdego z tych krajów i nigdy nie otrzymałem telefonu od Organizacji Narodów Zjednoczonych z ofertą pomocy w sfinalizowaniu porozumienia - oświadczył też Trump.
- Od Organizacji Narodów Zjednoczonych dostałem tylko ruchome schody, które w drodze w górę zatrzymały się dokładnie w połowie, a potem teleprompter, który nie działał - dodał. W kontekście zepsutych schodów stwierdził, że "gdyby pierwsza dama nie była w świetnej formie, upadłaby".
Trump zapytał, jaki jest wobec tego cel ONZ, twierdząc, że organizacja nie wykorzystuje swojego potencjału. - Wydaje się, że jedyne, co robią, to piszą naprawdę mocne listy, a potem nigdy nie następują czyny. To puste słowa, a puste słowa nie rozwiązują wojny. Jedyne, co rozwiązuje wojny, to działanie - powiedział.
Dodał przy tym, że "wszyscy mówią, że powinienem otrzymać Pokojową Nagrodę Nobla", lecz - jak stwierdził - dla niego "prawdziwą nagrodą" są uratowane życia ludzi.
Chwilę potem amerykański przywódca oznajmił też, że jednostronne uznanie Palestyny przez niektóre państwa jest nagrodą dla Hamasu.
- Niestety Hamas wielokrotnie odrzucał rozsądne propozycje zawarcia pokoju. Nie możemy zapomnieć o 7 października - mówił, dodając: - Jakby po to, by podsycić konflikt, część tej organizacji dąży do jednostronnego uznania państwa palestyńskiego. Nagroda dla terrorystów z Hamasu za ich okrucieństwa byłaby zbyt wielka - oświadczył.
W kontekście wojny w Ukrainie stwierdził natomiast, że "jeśli Rosja nie będzie gotowa do zawarcia porozumienia kończącego wojnę, Stany Zjednoczone są w pełni gotowe nałożyć bardzo surowe cła, które bardzo szybko powstrzymałyby rozlew krwi". - Jednak aby te cła były skuteczne, państwa europejskie – wszyscy tu zgromadzeni – musiałyby dołączyć do nas i przyjąć dokładnie te same środki - powiedział Trump.
Prezydent USA stwierdził też, że kiedy niedawno dowiedział się o tym, że państwa europejskie nadal kupują rosyjską ropę naftową, był wściekły, a Europejczycy - zawstydzeni.
Czytaj też: