Obowiązkiem posła jest uczestnictwo w posiedzeniach komisji, do których należy. Być może Arłukowicz pomyślał, że skoro już wszedł do rządu, to obowiązki poselskie go nie dotyczą? Tylko jak wówczas wytłumaczyć, że w tym samym czasie na audycję telewizyjną pojechał właśnie sejmową limuzyną? Chcieliśmy go wczoraj zapytać o to w Sejmie, ale takich pytań świeżo upieczony pan minister wyraźnie unikał.
Gdyby jeszcze w TVN24 opowiadał o zadaniach komisji zdrowia, czy o osobach wykluczonych, którymi ma się zająć. Ale nie, pytania dotyczyły głównie kwestii politycznych. Zresztą o owych wykluczonych w ogóle na razie Arłukowicz mówi niewiele, lub zgoła wcale.
W środę nowy minister od nikogo limuzyny już pożyczać nie musiał. Dostał własną, rządową. Co prawda srebrną, a nie czarną, ale skoro rzecznik rządu Paweł Graś (.. l.) też ma taką, to chyba nie jest tak źle. W dodatku ta Arłukowicza wygląda na nowszą.
Kwadrans po godz. 10 rano Arłukowicz zajechał pod Kancelarię Premiera. Dwie godziny później już był w Sejmie. Pierwsze kroki skierował na posiedzenie klubu SLD. Podziękował niedawnym kolegom za współpracę. Ale nie było wśród nich szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. Ten tłumaczył, że nie zdążył dojechać ze Szczecina. - Bardzo się cieszę z tego, że tak to się wydarzyło, że tak to się dzieje – powtarzał potem Napieralski, który robi dobrą minę do złej gry.
Arłukowicz jeszcze w środę został też członkiem klubu Platformy. I dostał nowe miejsce w Sejmie – w samym centrum sali, tuż obok Jarosława Gowina. Nie ma też wątpliwości, z jakiej listy będzie kandydował. – Jeśli się zdecyduje, sam osobiście zaoferuję mu liderowanie w Szczecinie – powiedział w środę premier Donald Tusk (54 l.).
Polecamy w wydaniu internetowym fakt.pl:
Tak premier Tusk niańczy wnuka.