Ale przecież Berkowicz… [OPINIA]
Polska pozostaje jednym z nielicznych krajów w Europie, w którym Żydzi mogą wciąż czuć się bezpiecznie i w którym nie odbywają się regularne, antyizraelskie demonstracje z lasem palestyńskich flag i hasłami typu "Od rzeki do morza…". Minister Saar najwyraźniej usilnie dąży do tego, aby to zmienić.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Izraelski żołnierz obalający figurę Chrystusa i chwalący się tym heroicznym czynem w sieciach społecznościowych. Młode Żydówki w mundurach, wstawiające na Instagramie zdjęcia z domu, z którego przed chwilą zostali wyrzuceni libańscy właściciele.
Dzieci z wioski Umm al-Khair na Zachodnim Brzegu, uczące się na polu, bo Izraelczycy zablokowali dostęp do ich szkoły ogrodzeniem z drutu kolczastego. Gwałty na palestyńskich więźniach w osławionym ośrodku Sde Teiman. Żołnierze IDF oskarżeni o kontrabandę i zarabianie na blokadzie dostaw żywności do Strefy Gazy.
Kolejne zbrodnie Izraela w Libanie. Trump zapewnia o rozmowach pokojowych
To nie wypadki przy pracy
Minister spraw zagranicznych Izraela Gideon Saar uznał, że to wszystko to, oczywiście, bardzo nieprzyjemne historie, ale przecież…
Ale przecież…
Ale przecież w polskim Sejmie jeden z posłów wymachiwał flagą Izraela ze swastyką zamiast Gwiazdy Dawida.
Saar poczuł się dotknięty tweetem swojego polskiego kolegi. "Dobrze, że minister Saar szybko przeprosił, było za co" - napisał Radosław Sikorski. "Należy ukarać tego żołnierza [który zniszczył wizerunek Chrystusa], ale i wyciągnąć wnioski wobec sposobu, w jaki są formowani. Żołnierze IDF sami przyznają się do zbrodni wojennych. Zabijali nie tylko cywilnych Palestyńczyków, ale nawet własnych zakładników".
Odpowiedź Saara była emocjonalna, ostra, a wręcz arogancka. "Zdecydowanie odrzucam Twoje nieuzasadnione i zniesławiające wypowiedzi wobec IDF. To, co napisałeś, odzwierciedla Twoją ignorancję i głęboki brak zrozumienia".
Po czym nastąpiła cała litania pochwał izraelskich sił zbrojnych jako najbardziej profesjonalnych na świecie, najbardziej "moralnych" i dbających o bezpieczeństwo cywilów. "Stosunek ofiar wśród terrorystów do ofiar cywilnych jest lepszy niż w przypadku jakiejkolwiek innej zachodniej armii" - przekonywał Saar. Na koniec nie omieszkał dodać zdania o "haniebnym antysemickim incydencie w polskim parlamencie", którego Sikorski ponoć nie potępił (choć potępił).
Mówiąc krótko, w przypadku IDF mamy właściwie do czynienia z armią aniołów, którym, owszem, od czasu do czasu zdarzają się potknięcia, jak na przykład wysadzanie w powietrzu całych wiosek na południu Libanu, lecz to jedynie wypadki przy pracy.
A poza tym…
A poza tym Konrad Berkowicz.
Hmm, Konrad Berkowicz… Przyznajmy: wpisywanie swastyki we flagę Izraela jest bardziej ekspresją skrajnej głupoty niż antysemityzmu. To w większej mierze żenująca próba zaistnienia w mediach niż pokaz nienawiści do Żydów. Aczkolwiek posła Konfederacji trudno podejrzewać o sympatię do tego narodu.
Niemniej przywoływanie owego incydentu przez ministra Saara, w kontekście bezeceństw dokonywanych przez izraelski rząd, izraelską armię i izraelskich osadników - w Libanie, w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu - jest równie żenujące. Widocznie nieodparta pokusa łechtania własnego elektoratu nie jest li tylko przypadłością naszej rodzimej skrajnej prawicy. Tak jak polscy antysemici entuzjastycznie zareagowali na manifestację posła Berkowicza, tak nielubiący Polski i Polaków elektorat Gideona Saara zapewne był zachwycony jego tweetem.
Do czego zmierza minister Saar
W podejściu izraelskich polityków do tego typu skandali od lat nic się nie zmieniło. Rzecz jasna, każdy wyraz antysemityzmu w Polsce, USA, Francji czy Austrii jest godny potępienia.
Czy będą to przypadki skrajne, jak terrorystyczne ataki na synagogi, czy może zjadliwe komentarze rzucane w stronę izraelskich turystów w metrze, albo odmowa obsługi pary Żydów w restauracji. Jednak opisywanie najdrobniejszych nawet wybryków w kategorii "zbliżającego się drugiego Holocaustu" i sugerowanie, że "przenieśliśmy się w czasie do nazistowskich Niemiec lat 30. ubiegłego wieku" raczej nie uczula społeczeństw Zachodu na, skądinąd, realny problem.
Podobnie jak oczekiwanie, by Karol Nawrocki, Frank-Walter Steinmeier czy Emmanuel Macron posypywali sobie głowy popiołem za każde antysemickie graffiti w Łodzi, Monachium czy Marsylii. Zgoła przeciwnie: tego typu argumenty są coraz częściej postrzegane jako przykład cynizmu dzisiejszej izraelskiej klasy politycznej i spotykają się z machnięciem ręką, gestem znużenia, nie zaś z troską i zrozumieniem.
Jest jeszcze gorzej, gdy szef izraelskiej dyplomacji zrównuje żałosny spektakl posła Berkowicza z wyczynami żołnierzy, naruszającymi w jawny sposób wszystkie możliwe zasady moralne. I przy okazji wdaje się w twitterową bójkę z ministrem RP.
Polska pozostaje jednym z nielicznych krajów w Europie, w którym Żydzi mogą wciąż czuć się bezpiecznie, i w którym nie odbywają się regularne, antyizraelskie demonstracje, z lasem palestyńskich flag i hasłami w rodzaju "Od rzeki do morza…". Minister Saar najwyraźniej usilnie dąży do tego, aby to zmienić.