Zatrzymanie Francuza robiącego zdjęcia wielkiej rozlewni gazu w Swarzędzu pod Poznaniem to najpoważniejszy ślad, wskazujący na aktywność al-Kaidy w Polsce. Policja i ABW robią wszystko, by sprawdzić powiązania zatrzymanego terrorysty - pisze dziennik.
Gdyby terroryści rzeczywiście chcieli wysadzić zbiorniki, doszłoby do niewyobrażalnej tragedii, w której mogłyby zginąć dziesiątki tysięcy osób. Co gorsza - al-Kaida zawsze przygotowuje zamachy na wiele obiektów - alarmuje "Fakt". Alarm wokół zatrzymania Francuza jest bardzo poważny. Dlaczego? Bo rozlewnie i zbiorniki paliw to wręcz wymarzony cel dla al-Kaidy. W zbiornikach gromadzone są setki ton łatwopalnego paliwa. Gdyby terrorystom udało się je zdetonować, olbrzymi wybuch zmiótłby wszystko dookoła. W promieniu 1,5 km nie przeżyłby nikt. A olbrzymia fala uderzeniowa zniszczyłaby wszystko w promieniu wielu kilometrów - informuje gazeta.
I to dlatego niewinne z pozoru aresztowanie francuskiego "turysty" postawiło w stan najwyższej gotowości naszą policje i służby specjalne. 23-letni Michel N. został złapany w piątek. Jeździł rowerem wokół wielkiej rozlewni gazu w Swarzędzu pod Poznaniem. Jego podejrzane zachowanie dostrzegła ochrona obiektu. Francuz zaczął uciekać. W popłochu usiłował zniszczyć film z aparatu. Ochroniarze jednak go dopadli. Michel N. został zatrzymany - podaje "Fakt". Jak się nieoficjalnie dowiedzieli się dziennikarze gazety, na kliszach fotograficznych należących do Michela N. poza zdjęciami podpoznańskiej gazowni są fotografie centrów handlowych - prawdopodobnie z Moskwy - pisze dziennik. (PAP)