18-latka ciężko ranna w wypadku radiowozu. "Prokurator nie wie, gdzie ona jechała"
18-letnia Anastazja trafiła na oddział intensywnej terapii po wypadku policyjnego radiowozu w stolicy. Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa, a wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi - informuje "Fakt".
Najważniejsze informacje:
- Nastolatka jest w ciężkim stanie po zderzeniu policyjnego radiowozu z autem cywilnym.
- Prokuratura nie wie, dokąd była transportowana.
- Nie ustalono jeszcze odpowiedzialnych za wypadek.
W wyniku zderzenia policyjnego radiowozu z samochodem cywilnym, do którego doszło 16 stycznia w Warszawie, ciężko ranna została 18-letnia Anastazja - przypomina "Fakt". Wypadek miał miejsce dzień po wielkiej operacji przeciwko handlarzom ludźmi, a szczegóły z tego śledztwa wstrząsnęły opinią publiczną. Młoda Ukrainka uzyskała status pokrzywdzonej w związku z byciem ofiarą pracy przymusowej.
Skąd ten brak jasności?
Pełnomocnik Anastazji, mecenas Tymoteusz Paprocki, podkreśla, że dziewczyna nie miała zapiętych pasów bezpieczeństwa podczas przewozu, co mogło wpłynąć na jej stan zdrowia. - Grozi jej stała niepełnosprawność - wskazał adwokat w rozmowie z "Faktem".
Sprawa komplikuje się dodatkowo przez fakt, że nie ustalono celu transportu nastolatki. - Prokurator nie wie, gdzie ona jechała - tłumaczy mecenas, podkreślając brak postawionych zarzutów i brak powołania biegłych.
Co dalej z postępowaniem?
Prokuratura przyznała, że jeszcze nie określono celu podróży radiowozu, a warunki przewozu będą przedmiotem dalszych ustaleń. - Na tę chwilę prokuratura nie wie, dokąd wówczas jechał radiowóz policyjny - potwierdził prokurator Piotr Antoni Skiba. Adwokat zapowiedział dalsze kroki prawne, mające na celu zabezpieczenie dowodów w sprawie.
Trwa dochodzenie, które rzucić ma światło na wiele niewyjaśnionych kwestii dotyczących tego dramatycznego zdarzenia.
źródło: Fakt