"Wręczanie korzyści majątkowych także jest przestępstwem. W tym wypadku jednak zastosowaliśmy najnowsze rozwiązania prawne. Osoba wręczająca łapówkę, która powiadomi policję o popełnionym przestępstwie, może nie zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej" - wyjaśnia komisarz Jacek Krawczyk, rzecznik kujawsko- pomorskiej policji.
Doktora W., który w Akademii Bydgoskiej uczy od dawna, zatrzymano na początku maja i osadzono w policyjnym areszcie. Prokuratura doszła jednak do wniosku, że nie trzeba wobec niego stosować żadnych środków zapobiegawczych i wykładowcę zwolniono. W jaki sposób studenci mieli zasilać kieszeń doktora W.? "Zdaniem osób przesłuchanych, pieniądze wręczali przedstawiciele grup rocznika, liczącego 130 studentów. Składali się po pięćdziesiąt złotych" - mówi Jan Bednarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.
Z akt prowadzonego przez Komendę Wojewódzką Policji śledztwa wynika, że Kazimierzowi W. wręczono w lutym i marcu dwie koperty z pieniędzmi - razem 4450 zł. O aferze niewiele wiedzą władze uczelni. "Prokuratura o niczym nas nie informowała, więc nie możemy wydać oficjalnego oświadczenia. Wiemy od policji, że były prowadzone pewne działania względem pana W., ale to wszystko. W tej sytuacji nie mam zamiaru komentować tej sprawy" - tłumaczy dr Mariusz Zawodniak, rzecznik AB. Doktor W. był wczoraj w pracy. Nie chciał jednak rozmawiaćz dziennikarzami. "Dziękuję, dziękuję, jestem w tej chwili zajęty!" - zawołał zanim rzucił słuchawką telefonu - podaje "Gazeta Pomorska". (PAP)