Właściciel łódzkiej restauracji twierdzi, że jego pracownice myją naczynia 30 lat i przed wejściem do Unii nie robiły tego gorzej niż teraz. Chyba lepiej, by szorowały patelnię minutę dłużej, zamiast poświęcać ten czas na opisywanie, co i jak umyły. To nie pierwszy absurdalny obowiązek - dodaje gazecie. Co roku muszę płacić za badanie wody, choć korzystam z miejskiego wodociągu i moi goście piją tę samą wodę, co reszta miasta.
Rejestr muszą prowadzić właściciele wszystkich placówek, które sprzedają żywność. Na przykład właściciele cukierni czy kiosków spożywczych muszą myć tace i talerze, na których wyłożony jest towar - wyjaśnia Iwetta Bratek, rzeczniczka powiatowego sanepidu w Łodzi. Każdy powinien wyznaczyć osobę monitorującą zmywanie.
Inspektorzy sanitarni mogą kontrolować, czy mycie jest właściwie opisane. Za niewywiązanie się z obowiązku grozi mandat do 500 zł - informuje "Dziennik Łódzki". (PAP)