Wszystkiemu ponoć winne jest zarządzenie ministra edukacji. Zgodnie z nim, nie ma w klasach maturalnych tzw. fakultetów – tłumaczy jeden z nauczycieli. Uczniowie razem z rodzicami stwierdzili, że wolą płacić i mieć dodatkowe zajęcia. Dodają, że 2,50 zł to i tak bardzo mało w porównaniu z cenami korepetycji. Także dyrektor łódzkiego liceum nie widzi nic złego w pobieraniu od uczniów dodatkowych opłat.
Tymczasem rzecznik ministra edukacji mówi, że pomysł jest nieetyczny, bo szkoła powinna bezpłatnie i solidnie przygotowywać do egzaminu dojrzałości.