Jak wstępnie ustaliła policja, pracownicy zgniatali za pomoca prasy do złomu zużyte pojemniki po dezodorantach. Wtedy doszło do eksplozji, w wyniku której ciężko ranni zostali czterej mężczyźni - poinformowała Radio Gdańsk rzeczniczka słupskiej policji aspirant Emilia Adamiec.
W fabryce wybuchł pożar, z ogniem walczyło osiem jednostek straży pożarnej. Po trzech godzinach udało się opanować żywioł, ale straty są ogromne. Zniszczeniu uległa część hali produkcyjnej i kilkanaście maszyn do produkcji kosmetyków. Wstępnie straty oszacowano na półtora miliona złotych.