Poniedziałek to tzw. dzień poselski. Parlamentarzysta powinien być wtedy w swoim biurze i przyjmować wyborców. Spróbowaliśmy więc umówić się na spotkanie z posłem w ramach tych dyżurów. I co?
- Nie mamy takiej praktyki. Umawiamy z przedstawicielem - zbyto nas w warszawskim biurze Andrzeja Czumy (73 l.) z Platformy Obywatelskiej. - Poseł może będzie pod koniec miesiąca - poinformowano nas w biurze niezależnego parlamentarzystę Andrzeja Celińskiego (61 l.) w Katowicach. - Pan poseł nie spotyka się tak sobie - usłyszeliśmy od pracownika biura Adama Lipińskiego (55 l.) z Prawa i Sprawiedliwości.
A więc ciężka praca posła i wielogodzinne spotkania z wyborcami to fikcja. Tymczasem od początku tego roku parlamentarzyści zafundowali sobie jeszcze 500 złotych podwyżki na prowadzenie biur, w których w ogóle nie bywają. Obecnie co miesiąc otrzymują na ten cel dokładnie 11 650 zł. - Od jutra już tam będę - obiecał upomniany przez nas Lipiński.
Reszta pewnie przypomni sobie o tym, że powinni dyżurować w biurach i o czekających na nich wyborcach dopiero na jesieni. Tuż przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.
Polecamy w wydaniu internetowym fakt.pl:
Premier wrócił na urlop do Włoch