Wybór Belki, histeria SLD

Proponując Andrzeja Ananicza na szefa
Agencji Wywiadu, premier Marek Belka złamał fatalną zasadę
polskiej polityki ostatnich lat, Że kto ma władzę, ten ma
specsłużby, obsadza je swoimi ludźmi i wykorzystuje jak chce -
pisze w "Gazecie Wyborczej" Edward Krzemień.

Jego zdaniem, nie jest to ruch przypadkowy - premier od dwóch miesięcy poszukiwał na to stanowisko człowieka do zaakceptowania przez opozycję i wiarygodnego dla naszych sojuszników. Oba te warunki Ananicz spełnia.

Jego opozycyjny rodowód i doświadczenie współpracy z różnymi rządami i prezydentami dają nadzieję, że podległe mu służby nie będą manipulowane przez grupę ludzi związanych z SLD ani innymi opcjami politycznymi. Premier chce mieć pewność, że takie harce na jego zapleczu nie będą się odbywały - uważa komentator "Gazety Wyborczej".

Według niego, jest to też ważny sygnał dla sojuszników, a przede wszystkim dla USA, Że nie wycofujemy się ze zobowiązań. Iranista i znawca polityki tureckiej na czele polskiego wywiadu oznacza, że sprawę Iraku nadal traktujemy priorytetowo.

Ananiczowi ocenę będzie można wystawić za jakiś czas. Belce już dziś - to dobry ruch. Histeryczna reakcja SLD potwierdza, że taka nominacja jest potrzebna - konkluduje Edward Krzemień. (PAP)

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie