Wojna w Jemenie
Ponad 140 ofiar w ciągu doby
Dziesiątki zabitych, setki rannych w Jemenie - zdjęcia
Ponad sto osób zginęło w ciągu ostatniej doby w wyniku nowych walk na południu Jemenu między bojownikami z szyickiego ugrupowania Huti, a oddziałami wiernymi (wspieranemu przez Arabię Saudyjską) prezydentowi Abd ar-Rabowi Mansurowi al-Hadiemu. W związku z konfliktem w tym rejonie ewakuowani są zagraniczni obywatele.
(WP, TVN24, PAP, oprac: mg)
Szpitale nie są już w stanie opatrywać rannych
Sytuacja humanitarna w Jemenie pogarsza się z godziny na godzinę. Ja donoszą zagraniczne agencje, szpitale, przy braku leków, nie są już w stanie opatrywać rannych, którzy są liczeni w setkach.
Szczególnie poważna sytuacja panuje w Adenie, gdzie mieszkańcy kilku dzielnic pozbawieni są wody i prądu.
Czerwony Krzyż bezradny
Czerwony Krzyż wciąż nie może skierować w rejon walk pomocy humanitarnej z powodu, jak tłumaczono, "problemów logistycznych". Według Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża około 48 ton lekarstw i zestawów chirurgicznych czeka na wysyłkę do Jemenu drogą morską lub lotniczą.
Humanitarna katastrofa?
Mimo trwających od 12 dni ataków lotniczych kierowanej przez Arabię Saudyjską koalicji ruch Huti kontynuuje swą ofensywę na Aden, będący ostatnim bastionem sił wiernych prezydentowi Hadiemu. Korzystający z poparcia Iranu Huti kontrolują już stolicę państwa Sanę, a obecny konflikt, w którym według ONZ zginęło w ciągu ubiegłych dwóch tygodni ponad 500 ludzi, grozi wtrąceniem 25-milionowego Jemenu w humanitarną katastrofę.
Obie strony deklarują gotowość do rozmów
Zarówno Arabia Saudyjska, jak i Huti deklarują gotowość do rozmów na temat ustabilizowania sytuacji politycznej w Jemenie, gdzie w 2012 roku społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha.
Bez szans na porozumienie?
Jednak wysunięte przez obie strony warunki negocjacji są dla nich nawzajem nie do przyjęcia, a sąsiadujący z Jemenem Oman, który nie przyłączył się do kierowanej przez Saudyjczyków koalicji, w ubiegłym tygodniu otwarcie zadeklarował, iż u uczestników jemeńskiego konfliktu brak jakiejkolwiek woli dialogu.