Do niedzieli włącznie do południowego Libanu przybyło już około 900 żołnierzy włoskiego kontyngentu, który ma liczyć docelowo 2,5 - 3 tysiąca ludzi.
Izrael ma się wycofać z południa Libanu, kiedy siły ONZ osiągną tam 5 tysięcy ludzi. Zdaniem analityków, nie wygląda na to, by stało się to szybko. Mówi się o dwu tygodniach. Wraz z nowo przybyłymi Włochami, ONZ-owskich żołnierzy jest w południowym Libanie około 3,2 tysiąca.
Docelowo ma ich być 15 tysięcy, ale dotychczas poszczególne kraje zadeklarowały w sumie niecałą połowę tej liczby. Najwięcej Włochy, Francja (2 tys.) oraz Hiszpania i Indonezja (po tysiącu żołnierzy).
Rosja, która wstrzymywała się z deklaracjami, czy zamierza uczestniczyć w ONZ-owskich wojskach w Libanie, oświadczyła, że nie myśli w żadnym wypadku o jednostkach bojowych, a gotowa jest wysłać do Libanu jedynie żołnierzy wojsk inżynieryjnych.
Inny z krajów, który nie podjął jeszcze decyzji, to Niemcy. Posiedzenie rządu Angeli Merkel w tej sprawie, zapowiadane na poniedziałek, odłożono na czas późniejszy.
Niektóre państwa zwlekają z decyzją, tłumacząc, że czekają na określenie przez Radę Bezpieczeństwa ONZ mandatu sił rozjemczych. Chodzi m.in. o to, czy wojska te mają uczestniczyć w rozbrajaniu Hezbollahu i kiedy żołnierze ONZ będą mogli używać broni.
Polska ogłosiła kilka dni temu w Brukseli, że zwiększy swój kontyngent wojskowy w Libanie z około 200 do 500 ludzi.