Tak, może to trwało z minutę. Tyle co podpisanie dokumentów - opowiada Piotr Dejmek, b. wiceszef "Jedynki". Od prezesa nie usłyszałem, dlaczego. Prezes oczywiście miał prawo mnie zwolnić, ale winien mi wyjaśnić, dlaczego nie chce, czy nie może ze mną współpracować. Czuję obrzydzenie do takiej formy zwalniania ludzi, bo wiem, że inni tak samo zostali wyrzuceni.
Dotychczasowe zwolnienia kilkudziesięciu kierowników będą telewizję kosztować - wedle ostrożnych szacunków - ok. 1,5 mln zł. Tyle trzeba będzie wydać na odprawy i odszkodowania za zwolnienie przed końcem kontraktu. A przecież to wcale nie koniec zwolnień - zaznacza "GW".
Bronisław Wildstein jest prezesem telewizji od połowy maja. Wymianę kadr prezes zaczął od ludzi kierujących wszelakiego rodzaju programami: informacyjnymi, publicystycznymi, społecznymi, kulturalnymi, reportażowymi, dokumentalnymi, a nawet edukacyjnymi dla dzieci i młodzieży - przypomina dziennik. (PAP)