Do Komisji Europejskiej trafić powinno niemal 70 programów, na podstawie których po przystąpieniu Polski do UE udzielana będzie pomoc publiczna. Na razie do Brukseli dotarło jedynie 14. Reszta, zdaniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który opiniuje owe programy, nadaje się do kosza - pisze dziennik.
Mimo że nasi urzędnicy od kilkunastu miesięcy wiedzieli o konieczności przygotowania programów pomocowych, do pracy zabrali się w ostatniej chwili. Stąd też niska jakość stworzonych przez nich projektów - podkreśla gazeta.
Tymczasem wiceminister gospodarki Krystyna Gurbiel uważa, że wszystko jest w porządku. Według niej, Polsce nie grozi wstrzymanie udzielania pomocy publicznej po wstąpieniu do UE. Innego zdania niż przedstawiciele rządu jest prezes UOKiK Cezary Banasiński, który twierdzi, że zwłoka w przygotowaniu programów może oznaczać "paraliż pomocy publicznej" - pisze "Rz". (PAP)