Według Al-Arabii, policja otoczyła kordonem dzielnicę w północnej części Rijadu i starła się tam z pięcioma uzbrojonymi mężczyznami. Czterech zginęło; los piątego jest nieznany. Na miejsce wysłano wiele karetek pogotowia.
To pierwszy tego rodzaju incydent od czasu wstąpienia na tron 1 sierpnia króla Abd Allaha, który zastąpił swego zmarłego brata Fahda.
Reuter przypomina, że w sierpniu Stany Zjednoczone na dwa dni zamknęły swoją ambasadę w Rijadzie, uzasadniając to groźbą ataków. Także Wielka Brytania ostrzegała przed zamachami w Arabii Saudyjskiej, Australia zaś podkreślała, że ma w tej sprawie "wiarygodne raporty". Saudyjskie władze powtarzały wówczas, że nic nie wskazuje na podwyższone ryzyko zamachów.