Trudno się dziwić, że takiej informacji nie umieściły w folderze reklamującym akcję polskie feministki, na których zaproszenie zawitał do Polski niechciany gość. Na pokładzie holenderskiej "kliniki" aborcyjnej, która w niedzielę nielegalnie przybiła do nabrzeża we Władysławowie, znaleziono dwadzieścia dziewięć starych farmaceutyków i osiem niedopuszczonych do obrotu na polskim rynku - zauważa gazeta.
Nielegalne wkroczenie do polskiego portu holenderskiego "Langenorta" ze środkami poronnymi na pokładzie, jest - zdaniem "Naszego Dziennika" - świadomą próbą sprowokowania Polaków do podjęcia dyskusji na temat ewentualnej legalizacji aborcji na życzenie. Jest to także wstęp do kolejnej już próby przeprowadzenia w Polsce referendum aborcyjnego - ocenia gazeta.