Według dziennika, najsłynniejszy afrykański uchodźca w Polsce do perfekcji doprowadził lawirowanie między organizacjami pozarządowymi, samorządowymi i rządowymi. Dzięki zapatrzonym w niego dziennikarzom stworzył swoją legendę, stając się szybko zawodowym uchodźcą. Choć często opowiadał, że musiał opuścić ojczyznę, bo walczył z korupcją, w Polsce sam - jak wynika z ustaleń gazety - znalazł się w sytuacji korupcyjnego konfliktu interesów.
Tuż przed aresztowaniem Kameruńczyk dostał mieszkanie od stołecznego samorządu, który co roku przyznaje pięć mieszkań uchodźcom znajdującym się w trudnej sytuacji. Dziennikarze postanowili zapytać członków komisji, która o tym zdecydowała, dlaczego przyznała mieszkanie właśnie jemu. Okazało się, że jednym z członków tej pięcioosobowej komisji był sam Mol. (PAP)