Pojazd zamachowca-samobójcy, któremu towarzyszyło w bezpiecznej odległości pięć innych samochodów z uzbrojonymi po zęby rebeliantami, uderzył w ścianę domu pułkownika Muthana al-Szakera, członka jednostki policyjnych sił specjalnych.
Pułkownik ani nikt z jego rodziny nie odniósł obrażeń; zginęli ludzie, którzy w chwili wybuchu znajdowali się na ulicy.
Nieco później dwaj rebelianci zginęli, kiedy eksplodowała bomba, którą podkładali przed domem al-Szakera. Bomba miała zabić policjantów, którzy przybyli na miejsce pierwszego zamachu.