Białoruski satrapa też uwielbia opowiadać bajki o kwitnącej Białorusi, która dawno odniosłaby gigantyczny sukces, gdyby nie garstka sabotażystów z opozycji. W mowie Putina rolę stonki ziemniaczanej, która psuje bogate plony demokratycznej Rosji, odegrali - jak to określił rosyjski prezydent - "oligarchowie skrywający w swych rękach zasoby informacyjne". Nieważne co to znaczy, ważne, że Putin uprawia propagandę w starym komunistycznym stylu - uważa autor komentarza.
Według niego, w starym komunistycznym stylu jest też publiczny żal nad upadkiem Związki Sowieckiego - rzecz nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu. Putin ucieszył się, że pomimo rozpadu imperium Rosja zachowała w nowej rzeczywistości "dawne wartości". Cóż to za sowieckie "wartości" chce zachowywać Putin? I dlaczego nie budzi to na świecie powszechnej konsternacji? Wygląda na to, że Putin na kilka dni przed moskiewską defiladą osiągnął już zwycięstwo. (PAP)