- Ja akurat w sprawie Krauzego nic publicznie nie powiedziałem, a niepublicznie wydawałem zalecenia bardzo proste: starać się, żeby ekspansja jego imperium była hamowana. Pomyłka zdarzyła się prezydentowi, bo Krauze zgłosił się do niego prosząc o zgodę na inwestycje paliwowe w Kazachstanie, co wpisywało się w naszą politykę - twierdzi Jarosław Kaczyński.
Były premier przedstawia znacznie szerszy panteon swoich ideologicznych wrogów. Na pierwszym planie są właściciele prywatnych telewizji - TVN i Polsatu. - Walter, Wejchert i Solorz to nie są postaci z albumu chwały - mówi. I jednym tchem dodaje: - Jest też "Gazeta Wyborcza" i jej imperium. Był taki czas, gdy w kierownictwie "Wyborczej" były niemal wyłącznie osoby mające rodziców w Komunistycznej Partii Polski.