Wynika z nich, że w pierwszej połowie lat 90. agenci UOP inwigilowali opozycję i chcieli skłócić jej polityków. W odtajnionych dokumentach nie ma nazwisk agentów UOP. W aktach zostawiono jedynie pierwsze litery ich kryptonimów - "M", "D", "A" i "W" .
Sam Rokita był w niedzielę nieuchwytny. Inni politycy Platformy zapewniali, że ich lider nie ma sobie nic do zarzucenia. - To aberracje premiera. Szkoda, że szef rządu zniża się do tak niskiego poziomu inwektyw – mówi poseł Sławomir Nowak.
W jaki konkretnie sposób lider PO miał złamać prawo? - zastanawia się "Życie Warszawy". - Jan Rokita wiedział o służbach, miał wpływ na kształt służb, odebrał dużą rolę w ich formowaniu. To daje podstawy do twierdzenia, że powinien wiedzieć, co się w tych służbach dzieje– wyjaśnia ŻW minister Zbigniew Wassermann.