Według dziennika, nie są to ustalenia przełomowe, ale nikt rozsądny nie oczekiwał ich po krótkiej roboczej wizycie. Miała ona przedstawić nasz punkt widzenia i oczekiwania, by strona amerykańska uwzględniała je przy podejmowaniu decyzji w kwestiach mających dla nas kluczowe znaczenie.
Intencje te Marek Belka zaprezentował jeszcze przed odlotem do Waszyngtonu, mówiąc: Zbyt długo byliśmy po prostu konsumentem zagranicznej, czy globalnej polityki Stanów Zjednoczonych zarówno w stosunku do Europy jak i do tzw. szerszego Bliskiego Wschodu i do naszych partnerów wschodnich. Warto byłoby, abyśmy powiedzieli Amerykanom, prezydentowi USA, jakie są nasze poglądy w tym zakresie.
Po poniedziałkowych rozmowach powiedział: Jest to moment, kiedy Polska z konsumenta polityki Stanów Zjednoczonych staje się rzeczywistym partnerem. Potwierdzeniem tego jest decyzja o kontynuowaniu rozmów w Warszawie we wrześniu przez zastępcę sekretarza stanu Richarda Armitage'a. Jak wyjaśnił premier, będą one dotyczyć współpracy USA z Polską w szerszym kontekście stosunków transatlantyckich, inicjatywy Busha w sprawie szerszego Bliskiego Wschodu oraz Iraku, a także Rosji i Ukrainy. A więc chodzi o problemy globalne, związane bezpośrednio z naszymi interesami narodowymi - podkreśla "Trybuna".