Intercity przeprasza piosenkarza i domaga się od spółki Wars wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec konduktora.
Dlaczego doszło do zamieszania? Konduktor, sprzedając bilety „last minute” w wagonie z kuszetkami, za dojazd do granicy przyjmuje pieniądze w złotówkach, po drugiej stronie – w koronach. A Garou miał tylko euro...
Wars tłumaczy, że konduktor był zwyczajnie nieżyczliwy – powinien dogadać się w sprawie waluty, bez względu czy pasażerem był Garou czy byłby nim zwykły Kowalski.