W rozgrywce o fotel prezesa Orlenu minister skarbu, główny akcjonariusz spółki, w ośmioosobowej radzie nadzorczej mógł liczyć na... na dwa głosy. To rzeczywiście miażdżąca przewaga - podkreśla publicystka "Gazety Wyborczej" Dominika Wielowieyska.
Przypomina jednocześnie, że rząd Marka Belki zapowiadał, że zlikwiduje stary układ biznesowo-polityczny wokół Orlenu, zbudowany za czasów Leszka Millera. Wtedy skarb państwa dawał Kulczykowi przywileje niewspółmierne do niewielkiego pakietu akcji, które posiada w Orlenie. (PAP)