Komentując tryb podpisania paktu trzech partii, premier Kazimierz Marcinkiewicz porównał reakcje mediów do koncentrowania się widza na czarnym punkcie, umieszczonym przez artystę na wielkim białym obrazie - i zaproponował spojrzenie całościowe.
Tym samym - pisze Zalewski - szef rządu dowiódł, że stać go na samokrytycyzm będący przerywnikiem RP-owkskiego samozachwytu. Swoim autorytetem potwierdził nasze przypuszczenia, że pakt jest wielką białą plamą - czytamy w dzienniku.
Formalnie obejmuje ponad 150 hasłowo wymienionych ustaw. W pierwotnej wersji jarosława Kaczyńskiego było ich zaledwie kilkanaście, ale w końcu pakt przybrał postać pękatego worka do którego sygnatariusze wrzucali wszystko bez ładu i składu, przyciśnięci terminem. Utrzymana jednak została ogromna dysproporcja pomiędzy wkładem PiS a jego "sióstr mniejszych", czyli Samoobrony i LPR - czytamy w "Pulsie Biznesu". (PAP)