USA zwiększą swój kontyngent w tym kraju o dodatkowe 30 tysięcy żołnierzy. Prezydent Obama przyznał, że podjęcie decyzji o wysłaniu dodatkowych żołnierzy od Afganistanu nie było łatwe, ale konieczne dla sukcesu afgańskiej operacji.
Obama mówił, że chce uchronić Afgańczyków przed powszechną korupcją i handlem bronią oraz zapewnić im bezpieczeństwo. Argumentował, że dla odniesienia sukcesu konieczne jest zwiększenie kontyngentu, który na początku jego kadencji był pięciokrotnie mniejszy, niż kontyngent w Iraku w szczytowym okresie wojny.
Prezydent Obama przypomniał genezę wojny z terroryzmem. Mówił, że Stany Zjednoczone nie prosiły o tę interwencję. To terroryści zaatakowali amerykańskie centra ekonomiczne i wojskowe 11 września 2001 roku.
Celem nowej strategii jest pokonanie Al-Kaidy i przyspieszenie przekazywania Afgańczykom odpowiedzialności za bezpieczeństwo kraju. Dzięki temu w lipcu 2011 roku mogłoby się zacząć wycofywanie Amerykanów z Afganistanu. Waszyngton będzie kontynuował pomoc materialną i szkoleniową dla afgańskich sił bezpieczeństwa.
- Gdybym nie sądził, że bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych i narodu amerykańskiego wchodzi w grę w Afganistanie to z chęcią już jutro rozkazałbym każdemu naszemu żołnierzowi, aby wrócił do domu - powiedział Obama.
Przywódca USA odrzucił wszelkie analogie między wojnami w Afganistanie i w Wietnamie. Powiedział, że ci którzy je porównują "wyciągnęli błędne wnioski z historii".
Amerykański prezydent zapowiedział, że nie zamierza podpisywać dalszych "czeków in blanco" dla Afganistanu i podkreślił, że w zamian za amerykańską pomoc będzie domagał się od afgańskiego rządu prezydenta Karzaja usunięcia i ukarania skorumpowanych urzędników.
Przywódca USA podkreślił, że Al-Kaida planuje nowe ataki, a Afganistan i Pakistan są jej "epicentrum". Dodał, że sukces w Afganistanie jest nierozerwalnie związany ze współpracą z Pakistanem.