Nikt nas niczego nie uczy - skarżą się chłopcy. Najczęściej kopiemy łopatą - dodają. Po interwencji gazety sprawą zainteresował się nowosolski pośredniak, który zlecił prowadzenie tego kursu firmie szkoleniowej. Szef tej firmy obiecał, że kupi uczniom narzędzia i będzie częściej kontrolował zajęcia.
Jeśli nic się nie zmieni, umowa z tą firmą zostanie rozwiązana - zapowiada kierowniczka urzędu pracy Elżbieta Ściopko- Moszkowicz. Chłopcy nie chcą rezygnować z kursu, bo musieliby zapłacić po 3 tys. zł. Tyle urząd pracy dał na ich naukę - zauważa "GL".