Pod dokumentem w tej sprawie podpisali wczoraj wszyscy przywódcy 25 krajów UE. Tak jak proponowała Polska, Unia poprosiła też władze w Kijowie, by kandydaci na prezydenta Ukrainy mieli przed drugą turą wyborów „równy dostęp do państwowych mediów”.
„Takim zapisom początkowo bardzo przeciwna była Holandia, która przewodniczy teraz Unii. Polskę popierali Szwedzi i Duńczycy oraz kilka innych krajów” – mówił w Brukseli premier Marek Belka. Wczoraj przywódcy UE uznali też Ukrainę za „kluczowego sąsiada i partnera”. Co więcej – w dokumencie końcowym Rada Europejska wyraziła żal, że pierwsza tura wyborów prezydenckich „nie spełniła międzynarodowych standardów demokratycznych wyborów”. To bardzo mocne słowa w języku dyplomacji. Druga tura wyborów na Ukrainie 21 listopada