"Tak na dobrą sprawę, nie miałbym do ambasadora pretensji gdyby nie było go na lotnisku" - powiedział minister Szmajdziński.
Szef resortu obrony wracał z Uzbekistanu i postanowił spotkać się na lotnisku w Moskwie z przedstawicielami rosyjskiego ministerstwa obrony. Ambasador uznał, że jego obecność przy tym spotkaniu jest konieczna. Tym samym nie poszedł na musical "Nord - Ost".(iza)