W listach żądał okupu za odstąpienie od wszczynania fałszywych alarmów bombowych w szpitalach, zatruwania żywności w supermarketach, niszczenia obiektów sportowych lub podpalania siedzib firm - powiedział Grzegorz Olejniczak z zespołu prasowego śląskiej policji.
Zgodnie z żądaniami szantażysty okup miał być przekazywany w postaci kodów kart do telefonów komórkowych (typu pop, simplus, tak-tak), na wskazany przez niego numer telefonu.
Żądał, by szantażowani kupili karty z kodami do telefonów np. za 1000 zł, a potem przesłali mu kody na jego numer za pośrednictwem SMS-ów. Sprawca zarabiał na sprzedaży kodów użytkownikom telefonów - mówi Grzegorz Olejniczak.
Nieoficjalnie wiadomo, że niektórzy spośród szantażowanych zapłacili okup. Policja nie ujawnia, jak namierzono działającego od kilku miesięcy szantażystę. Prawdopodobnie dzięki obserwacji, kto używa wymuszonych kodów policja dotarła do ich sprzedawcy. (aw)