Pracownicy z "Rydygiera" obawiają się, że nigdy. Większość ze 136 pracowników, którzy według porozumienia mieli przejść na garnuszek "Gromkowskiego", uważa, że zostaną zwolnieni.
Szpital ma przyjmować tylko pacjentów, których życie jest zagrożone. Pozostali są kierowani do innych placówek. Placówka przestaje działać od 1 września. Nie wiadomo na jak długo - powiedział gazecie jeden z lekarzy.
Według wicemarszałka województwa odpowiedzialnego za służbę zdrowia, Marka Moszczyńskiego, lekarze sami muszą zdecydować, który pacjent ma być przyjęty, a który odesłany do innej placówki. W piątek nikt nie potrafił powiedzieć, kto odpowie za to, że nieprzyjęty do szpitala pacjent umrze - pisze "Gazeta Wrocławska". (jask)
Więcej: Marszałku! Ktoś tu kręci!Marszałku! Ktoś tu kręci!