Konstytucja wymaga, by - aby referendum było wiążące - do urn poszło ponad 50% Polaków uprawnionych do głosowania. Takiej frekwencji nie zanotowano jeszcze w żadnym referendum w naszym kraju.
Lider LPR, Roman Giertych uważa, za niedopuszczalne, że w przypadku niepowodzenia w referendum Sejm będzie miał prawo do podjęcia decyzji w tak istotnej sprawie, jak wprowadzenie naszego kraju do Unii Europejskiej. Zdaniem posła, gdy frekwencja będzie zbyt mała, referendum trzeba będzie jesienią powtórzyć.
W piątek projektem ustawy zajmą się senatorowie. Jeśli ustawa zostanie przyjęta, LPR zamierza złożyć wniosek do TK o zbadanie jej zgodności z konstytucją.
W czwartkowej "Rzeczpospolitej" niezgodność z konstytucją prezydenckiemu projektowi ustawy o referendum zarzucił ekspert rządu i parlamentu profesor Stanisław Gebetner. W ekspertyzie dla Senatu napisał, że jeśli w referendum unijnym będzie zbyt mała frekwencja to parlament nie prawa głosować nad tym czy wstąpimy do Unii.
Przeciwnego zdania jest profesor Piotr Winczorek, szef prezydenckiego zespołu konstytucjonalistów. Według niego, zbyt mała frekwencja oznacza tylko tyle, że naród nie podjął decyzji, ale nie można tego rozumieć jako głosu na nie. (reb)