- Byłam bardzo przestraszona, dopiero po wszystkim do mnie dotarło co się tak naprawdę stało - mówiła Inger Lise Moss w rozmowie z dziennikarzami norweskiego radia NRK. - To był szczególny dzień pracy - dodała.
Świadkowie zdarzenia żartowali potem, że łoś po prostu wybrał się na zakupy: najpierw zajrzał do centrum handlowego, potem do kwiaciarni, a na koniec do sklepu spożywczego.
- Jedyne co go zainteresowało w naszym sklepie to schłodzone piwo bezalkoholowe, przystanął przy nim na chwilę, zaraz potem wyszedł - śmieje się kierownik sklepu Ingunn Sorli w rozmowie z radiem NRK.
Po "zakupach" łoś spokojnie wrócił do pobliskiego lasu. Pozostawił po sobie w sklepach spory bałagan, ale na szczęście nikomu nic się nie stało.
Anna Małkowska