Wyjaśnił, że nurkowie muszą wykonywać wiele prac ręcznie, zamiast - jak przewidywano - korzystać z robotów. _ Na początku operacji sądziliśmy, że wszystko pójdzie znacznie szybciej_- powiedział Mocak.
Planowano, że większość otworów niezbędnych do zamocowania stalowych lin, za pomocą których wrak ma być podniesiony z dna morza Barentsa, wytną zdalnie sterowane roboty.
Okazało się jednak, że oczyszczanie przestrzeni między sztywnym (wewnętrznym) i lekkim (zewnętrznym) kadłubem, gdzie znajduje się wiele przewodów i urządzeń, jest zbyt skomplikowane i nurkowie muszą robić to osobiście.
W środę nurkowie kontynuowali prace przy wycinaniu otworów w lekkim kadłubie. Podniesienie wraku planuje się na połowę września.(km)