Danuta Waniek broni podwładnej: "Czy wyobraża sobie pani, że urzędnik, taki mały żuczek, mógł sam podejmować decyzje merytoryczne? Jeśli to zrobiła, to na czyjeś polecenie" - powiedziała gazecie.
Według rozmówcy dziennika Waniek utrzymuje, że Sokołowska jest ofiarą tej sytuacji, bo zachowała się lojalnie wobec przełożonego i wykonała jego polecenie. Jednocześnie Sokołowska jest w niezwykle trudnej sytuacji, bo wie, że ten członek Rady, który kazał jej wykreślić "lub czasopisma", temu zaprzeczy.
Agnieszka Kublik podsumowuje: z wersji Danuty Waniek wynika, że Janina Sokołowska zmieniła projekt ustawy przyjęty przez rząd, co jest przestępstwem i - chroniąc przełożonego - nie zeznała prawdy przed komisją śledczą. A to też przestępstwo.
Kto wpędził Sokołowską w takie tarapaty? Dziennikarka przypomina, że jedynymi osobami, które mają prawo wydać polecenie szefowi departamentu Krajowej Rady, są członkowie Rady. Dodaje, że z prac komisji śledczej wiadomo, iż projektem ustawy, a zwłaszcza przepisami zmienionymi przez Sokołowską, bardzo interesował się sekretarz Rady Włodzimierz Czarzasty. To właśnie Czarzasty kazał zatrudnić w Radzie Sokołowską - przypomina Agnieszka Kublik. (IAR)
Więcej: Gazeta Wyborcza - Kto kierował Sokołowską?Gazeta Wyborcza - Kto kierował Sokołowską?