Krwawe starcia w Egipcie
Zginęło kilkadziesiąt osób, a kilkaset zostało rannych
Sytuacja jest dramatyczna, umierają na ulicy - zdjęcia
W rannych starciach armii ze zwolennikami obalonego prezydenta Mohammeda Mursiego w Kairze zginęło kilkadziesiąt osób, a kilkaset zostało rannych. Bractwo Muzułmańskie wezwało Egipcjan do powstania przeciwko "tym, którzy chcą skraść rewolucję".
"Partia Wolności i Sprawiedliwości (PWiS) apeluje do wielkiego narodu egipskiego, by powstał przeciwko tym, którzy chcą skraść jego rewolucję za pomocą czołgów i opancerzonych pojazdów choćby po trupach" - głosi oświadczenie politycznego skrzydła Bractwa, zamieszczone na jego profilu na Facebooku. PWiS to partia utworzona przez Bractwo.
Islamiści mówią o masakrze, celowo dokonanej przez siły bezpieczeństwa. Liderzy Bractwa wezwali do powstania przeciwko nowym władzom, a radykalni salafici, którzy jeszcze w niedzielę rozmawiali z władzami o wejściu do rządu, dzisiaj zerwali negocjacje.
(PAP, IAR, WP.PL/tbe)
Tragiczne wydarzenia na ulicach Kairu
Egipska armia, na którą powołuje się Reuters, poinformowała, że o świcie w Kairze doszło do ataku "grup terrorystycznych" na siedzibę Gwardii Republikańskiej. "Grupami terrorystycznymi" egipska armia określa zwolenników odsuniętego przez nią w ub. tygodniu od władzy Mursiego.
Tragiczne wydarzenia na ulicach Kairu
Przedstawiciele Bractwa Muzułmańskiego mówią zaś, że ogień otworzono do modlących się podczas siedzącego protestu zorganizowanego przed koszarami. Jak donoszą światowe agencje, zagraniczni dziennikarze mają trudności w dotarciu na miejsce, ponieważ policja postawiła barykady.
Tragiczne wydarzenia na ulicach Kairu
Na wieść o porannych starciach radykalne salafickie ugrupowanie Al-Nur zerwało rozmowy o wejściu do rządu. Islamiści określili tragiczne wydarzenia mianem "masakry".
Tragiczne wydarzenia na ulicach Kairu
W piątek i w nocy na sobotę w Kairze oraz kilku innych egipskich miastach doszło do krwawych starć pomiędzy zwolennikami Mursiego, jego przeciwnikami i siłami bezpieczeństwa. Zginęło w nich 36 osób, a ponad 1000 zostało rannych.
Tragiczne wydarzenia na ulicach Kairu
Egipska armia odsunęła w ubiegłym tygodniu od władzy wywodzącego się z Bractwa Muzułmańskiego prezydenta Mursiego i wyznaczyła przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego Adliego Mansura na tymczasowego szefa państwa. Wojsko zawiesiło również konstytucję.
Tragiczne wydarzenia na ulicach Kairu
W piątek armia egipska zaapelowała o "jedność i pojednanie narodowe". W opublikowanym komunikacie zapewniono, że armia nie podejmie "arbitralnych posunięć" przeciwko jakiemukolwiek ugrupowaniu politycznemu i gwarantuje prawo do protestu. Podkreślono jednak, że prawo to powinno przysługiwać do momentu, w którym demonstracje nie zaczną zagrażać bezpieczeństwu narodowemu. Armia zaapelowała też o wyrzeczenie się "żądzy zemsty".
Tragiczne wydarzenia na ulicach Kairu
"Pokojowe protesty i wolność wypowiedzi są prawami gwarantowanymi każdemu. Jednak zbyt daleko posunięte korzystanie z tego prawa, bez uzasadnienia, może powodować negatywne następstwa... zagrażające spokojowi społecznemu, interesowi narodowemu oraz bezpieczeństwu i gospodarce Egiptu" - głosiło oświadczenie rzecznika armii opublikowane na Facebooku.
Tragiczne wydarzenia na ulicach Kairu
Stany Zjednoczone, które subsydiują armię egipską, wyraziły zaniepokojenie sytuacją w Egipcie i wezwały do jak najszybszego przekazania władzy cywilnemu rządowi wyłonionemu w wyborach. Waszyngton nie użył jednak wobec odsunięcia Mursiego od władzy określenia "zamach stanu".
Tragiczne wydarzenia na ulicach Kairu
Minister spraw zagranicznych Egiptu Mohamed Kamel Amr zapewnił sekretarza stanu USA Johna Kerry'ego w rozmowie telefonicznej, że obalenie związanego z islamistami prezydenta Mohammeda Mursiego nie było wojskowym zamachem stanu.
(PAP, IAR, WP.PL/tbe)