Jałówka będzie mieszkała z innymi uratowanymi przez fundację krowami, m.in. Milką, która trafiła do przytuliska z targu w Bodzentynie w 2004 roku.
Walka o życie Borutki trwała od ubiegłego piątku, kiedy Witold Wałecki. Powiatowy lekarz weterynarii z Suwałk podjął decyzję o tym, że jałówka mimo ucieczki, nie może opuścić ubojni żywa, gdyż tak stanowią przepisy.
Cezary Wyszyński i Dominik Nawa od soboty próbowali wpłynąć na decyzję lekarza różnymi drogami. Rozmawiali z Witoldem Wałeckim, wojewódzkim i głównym lekarzem weterynarii, prezydentem Suwałk, posłami na Sejm. Do Witolda Wałeckiego dzwonili zainteresowani losem zwierzęcia ludzie z całej Polski, wysyłali też do niego faksy z prośbą o darowanie życia Borutce.
Losem jałówki zainteresował się też wojewoda podlaski Maciej Żywno, który wnioskował u wojewódzkiego lekarza weterynarii o przeprowadzenie konsultacji prawnych. Po ponownym przeanalizowaniu sytuacji wniosek Komitetu Pomocy dla Zwierząt został uwzględniony. Wczoraj jałówka wyruszyła z ubojni w Poddubówku do Tych, gdzie będzie mieszkać do starości.