Okazuje się, że koniki morskie są w wykazie Konwencji Waszyngtońskiej, na tak zwanej liście CITES, na której są wyliczone gatunki objęte ochroną.
Naukowiec pięć tygodni przebywał w Wietnamie, gdzie pobierał materiał do badań z dna delty Mekongu. Gdy wracał do Polski, to w jednej z miejscowości nad Morzem Południowochińskim w sklepiku z pamiątkami kupił za równowartość polskich 10 złotych cztery zasuszone i dwa żywe koniki morskie.
Żywe egzemplarze znajdowały się w butelce o pojemności 0,33l, w cieczy koloru bursztynowego. Robert J. przed sądem twierdził, że kwestię kupna tych okazów konsultował wcześniej z naukowcami z Instytutu Oceanografii, którzy go zapewnili, że w Wietnamie koników morskich używa się jako... dodatku do nalewek. Ten fakt skłonił go do przewozu zwierząt jako prezentu dla syna. (PAP)