Barański podkreśla, że mimo upływu czasu wzajemna sympatia między koalicjantami się nie pojawia. "Lepper coraz gorzej znosi wyniosłe milczenie, którym na ogół zbywane są wszelkie próby skrócenia dystansu" - pisze. Zauważa też, że przewodniczący Samoobrony nie czując sie partnerem na równych prawach nie tylko cały czas adoruje wiejski elektorat, ale również wysyła posłańców do opozycji, między innymi SLD.
Zdaniem Barańskiego w szeregach ludzi wybranych z Samoobrony na stanowiska panuje poczucie tymczasowości, potęgowane jeszcze przez lidera partii, który odgraża się, iże jezeli w budżecie nie zostaną uwzględnione jego postulaty "to on ten budżet rozwali". A na to, żeby uwzględnić postulaty Leppera szans nie ma - twierdzi Marek Barański. (IAR)