Kaczyński - Wielki Językoznawca

Na sobotniej konferencji prasowej, prezes Kaczyński wystąpił w roli Wielkiego Językoznawcy. Próbując chronić posła Macierewicza, który katastrofę smoleńską nazwał "zbrodnią", prezes Kaczyński, z wyżyn swego wszechstronnego autorytetu, wytłumaczył prostemu ludowi, że istnieje "prawnicze" rozumienie słowa "zbrodnia"; oraz rozumienie "szersze, potoczne", do którego odwołał się jego pupil. Rozwijając tę nowatorską myśl prezesa, możemy śmiało powiedzieć, że "zbrodnią" była powódź i - na przykład - wygrana PiS-u w wyborach 2005, no, jednym słowem "zbrodnią" są wszystkie straszne wydarzenia - pisze Magdalena Środa w felietonie dla Wirtualnej Polski.

Obraz

Od soboty też (24.07) każdy, kto powie "jesteś zbrodniarzem" lub "niektórzy politycy są psychopatami" może śmiało wymknąć się wymiarowi sprawiedliwości, bo nie używa on wszak języka w funkcjach "prawniczych" lub "medycznych", lecz "szerokich i potocznych". Ta słuszna interpretacja oraz stojąca za nią Nauka będzie w najbliższym czasie bardzo potrzebna, bo poseł Macierewicz - jak powszechnie wiadomo - lubi używać słów w znaczeniu "szerokim i potocznym", niekoniecznie w zgodzie z jakimikolwiek faktami. A ponieważ jego ostatnia wielomiesięczna działalność oratorska w Radio Maryja była niczym nieograniczana (w swojej szerokości i potoczności), więc jak przeniesie swoje umiejętności do "komisji wyjaśniającej zbrodnię smoleńską" to Wielki Językoznawca będzie miał trochę roboty i sporo konferencji prasowych, co pozwoli mu w pełni rozwinąć językowe i polityczne talenty, przed wyborami samorządowymi.

Istnieje jeszcze taka ewentualność, że wszystko co związane z nauką powierzy prof. Staniszkis, która zna się nie tylko na polityce, pogodzie, finansach, kobietach i G20, ale również na językoznawstwie. Na językoznawstwie pani profesor zna się wręcz wyśmienicie.

Praca komisji Macierewicza zapowiada się interesująco. Wiadomo już, że będzie ona rozpatrywała "zbrodnię". A zbrodnia, czy w znaczeniu potocznym czy prawniczym, domaga się kary, a kara wymaga, by ktoś, kto dopuścił się zbrodni miał wolę określonego działania, cel i świadomość. Jednym słowem był podmiotem zbrodni, czyli zbrodniarzem. Macierewicz z całą pewnością już wie kim są ci zbrodniarze, a nawet to, że się w ogóle nie ukrywają. Nie musi więc niczego dowodzić. Jego komisja będzie miała, podobnie jak wystąpienia w Radiu Maryja, charakter insynuujący i czysto oratorski. Da to dużo materiału dziennikarzom; media marzyły o powrocie Macierewicza do politycznego mainstreamu, bo jego mowy są na wagę złota: co zdanie, to sensacja! Z Macierewiczem jest pod tym względem nawet lepiej niż z Jolą Rutowicz.

Jednym słowem - mimo wakacji - będzie się działo!

Magdalena Środa specjalnie dla Wirtualnej Polski.

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie