Z informacji dziennika wynika, że to właśnie miła atmosfera w polskiej delegacji spowodowała, że po kilku godzinach poprawiła się także prezydencka ocena szczytu. W poniedziałek wieczorem oceniał go na "czwórkę z minusem". Wczoraj mówił, że jest "całkiem zadowolony". Oczywiście, gdyby Unia składała się z samych Polsk, to by było inaczej - dodał.
Jednak już kilka godzin po wylądowaniu na warszawskim Okęciu, czar poniedziałkowych wydarzeń prysł. Szef MSZ wyraźnie dał do zrozumienia, że zapis o zacieśnaniu współpracy w polityce energetycznej nie był sukcesem prezydenta, a Wielkiej Brytanii. Chwilę wcześniej w wicepremier Grzegorz Schetyna był pytany, czy taki wyjazd polskiej delegacji może się powtórzyć w przyszłości. Mam nadzieję, że nie będzie musiało. Będziemy na przyszłość unikać i wspólnych szczytów i wspólnych lotów - stwierdził polityk.