Zdaniem rzecznika prokuratury, morderstwa Lucy de Berk nie miały nic wspólnego z eutanazją, gdyż wielu pacjentów, którym pielęgniarka wstrzykiwała śmiertelną truciznę, właśnie wracało do zdrowia.
Oskarżyciel stwierdził, że de Berk ma "obsesję śmierci". Na razie jednak sąd nie może określić stanu psychicznego oskarżonej, gdyż ta nie zgodziła się na rozmowę z psychologiem.(ck)