Giertych ocenił, że nieobecność prezydenta przed komisją to brak odpowiedzi na podstawowe pytania.
Prezydent mógł zasiąść i powiedzieć: nie, nie wiedziałem o tym, że pan Kulczyk powołuje się na mnie w rozmowach z Ałganowem, nie dawałem mu żadnych pełnomocnictw do rozmów z pułkownikiem KGB, nie upoważniałem go do występowania w moim imieniu w sprawie sprzedaży polskiego sektora naftowego, nic nie wiedziałem o gigantycznej łapówce kilkudziesięciu milionów dolarów, która miała być przekazana politykom w Polsce za sprzedaż sektora naftowego - wyliczał poseł.
Nie utrzymywałem poufnych relacji z Ałganowem, nie spotykałem się z nim, nie uzyskiwałem żadnych korzyści majątkowych z faktu swoich decyzji politycznych. Te wszystkie odpowiedzi mogły dziś paść. Prezydent mógł powiedzieć, nie miałem konta za granicą, nie korzystałem z kont mojej rodziny za granicą, nie używałem kart bankowych, nie miałem konta numerycznego. Jak - panie prezydencie - będzie zrozumiany brak odpowiedzi - mówił Giertych.
Według niego, prezydent nie mógł w sposób bardziej jaskrawy uwiarygodnić zeznań Marka Dochnala niż tym co zrobił. Wyraźnie się tych zeznań przestraszył - dodał.
Giertych uważa, że komisja powinna przystąpić do formułowania wniosku o postawienie prezydenta przed Trybunałem Stanu. Jeśli prezydent nie chce publicznie wyjaśniać formułowanych przez komisję zarzutów to zgodnie z ustawą o komisji pozostaje nam tylko jedno - wniosek do Trybunału - dodał.
Zbigniew Wassermann (PiS) zachowanie prezydenta i jego nieobecność przed komisją porównał do wyjścia Kwaśniewskiego z Sejmu po drabinie. Kwaśniewski, jako szef sejmowego klubu SdRP, chcąc uniknąć dziennikarzy, wychodził z budynku parlamentu przez okno po drabinie. Poseł mówił również, że Kwaśniewski mógł wykorzystać szanse i skonfrontować swoje racje z materiałami zebranymi przez komisję.