Co naprawdę ujawnił pułkownik Krawczyk [OPINIA]

Piotr Krawczyk nie jest pierwszym byłym szefem służby specjalnej, który ze szczegółami i pod nazwiskiem opowiada, jak pracuje wywiad. Ujawnienie raportu z likwidacji WSI też miało być katastrofalnie nieodpowiedzialne, ale nic nie wiadomo, by doprowadziło do śmierci lub uwięzienia aktywów polskich służb za granicą. Co nie zmienia faktu, że od ludzi służb można jednak oczekiwać większej dyskrecji.

Pułkownik Piotr Krawczyk, b. szef Agencji WywiaduPułkownik Piotr Krawczyk, b. szef Agencji Wywiadu
Źródło zdjęć: © internet | YT
Zbigniew Parafianowicz

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Przed kilkoma laty napisałem w "DGP" długi tekst, w którym stawiałem tezę o szkodliwej gadatliwości Radosława Sikorskiego. I nadmiernej skłonności do ujawniania sekretów z najnowszej historii polskiego państwa. W - znakomitej skądinąd - książce "Polska może być lepsza" szef MSZ pisał m.in. o tajnym więzieniu CIA w Starych Kiejkutach. To od dawna tajemnica poliszynela. Jednak czym innym jest mówienie o tym w publicystycznych dyskusjach, a czym innym przyznanie tego faktu przez ówczesnego szefa dyplomacji. Z tej samej książki dowiedzieliśmy się również o propozycji rozbioru Ukrainy, którą miał złożyć Donaldowi Tuskowi Władimir Putin. Sensacja.

Polska chciała wykraść wrak Tupolewa? Tajemnicze słowa b. szefa wywiadu

Ale ani ta informacja, ani żadna inna z książki Sikorskiego – wbrew moim obawom – nie wpłynęły negatywnie na państwo. Negatywnie nie wpłynęło również rozwiązanie Wojskowych Służb Informacyjnych i opublikowanie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego raportu z prac tej agencji. Tak samo będzie z aneksem do tego raportu, którego odtajnienie zapowiedział prezydent Nawrocki.

Państwa nie zniszczy również komentarz pułkownika Piotra Krawczyka, byłego szefa Agencji Wywiadu, opublikowany w Kanale Otwartym. Podobnie jak nie uczyniła tego masa publikacji czy wystąpień dotyczących pracy służb na całym świecie.

Katalog niedyskrecji

Chris Mackey i Greg Miller w książce "Kulisy wojny. Terroryści, szpiedzy. Podstęp i prowokacja. Tajemnice przesłuchań" w zasadzie bez minimalnej cenzury już w 2006 r. opisywali amerykański system tzw. wzmocnionych technik przesłuchań. Cytując obszerne wypowiedzi oficerów wywiadu wojskowego - ludzi z nazwiskami i stopniami - ujawniali kulisy działania więzienia w Bagdadzie, Bagram i Kandaharze.

Autorzy towarzyszą służbom przy transporcie pojmanych rebeliantów. W rozdziale "Bagram" opisują lot nad górami Hindukuszu. "Gdy zbliżaliśmy się do celu nasz hałaśliwy C-130 zaczął omijać wyszczerbione szczyty, podążając za topografią terenu w manewrze defensywnym, zwanym przez załogi myśliwców "drapaniem ziemi". Protestował przeciwko temu nie tylko mój żołądek. Jeniec z rękami przypiętymi pasami i w zamalowanych goglach zaczął wymiotować. Dwaj członkowie załogi podnieśli go i odwrócili mu głowę, by mógł wypluć wymiociny" - czytamy w jednym z najdelikatniejszych opisów przygód z czasów tzw. wojny z terroryzmem.

Dowiadujemy się również o szczegółach szkolenia w Instytucie Lingwistycznym Departamentu Obrony, do którego trafiali ludzie rekrutowani do służb wojskowych USA. W jednym z rozdziałów mamy kompletny opis technik przesłuchań. W innym detale "opracowywania" w Kandaharze Jeńca nr 140, który - jak czytamy - był Algierczykiem z niemieckim paszportem. I miał nieprzyjemność powiedzieć za dużo w rozmowie z amerykańskimi śledczymi.

To wszystko podane jest z aptekarską starannością. Krok po kroku i dzień po dniu. Przez ludzi z wywiadu USA, którzy nie ukrywają swoich nazwisk i stopni.

W wydanej w Wielkiej Brytanii w 2009 r. "Obronie Królestwa. Autoryzowanej historii MI5", napisanej przez Christophera Andrew na bazie rozmów z konkretnymi oficerami i na bazie dokumentów MI5, dowiadujemy się z kolei szczegółowo o przesłuchaniach Binjama Mohameda al Habasziego. Dostajemy precyzyjną wiedzę na temat tego, jak tortury pojmowali i jak je stosowali Brytyjczycy.

W innych częściach mamy opis pracy operacyjnej kontrwywiadu wobec pracowników firmy BAE Systems, którzy wynosili tajemnice konstrukcyjne pocisków Storm Shadow i przekazywali je pracownikom rosyjskiej ambasady w Londynie.

W wydanej w 2025 r. książce "Arcyszpiedzy. Jak dyrektorzy CIA kształtowali historię i jak wpływają na przyszłość świata" dostajemy z kolei obraz pracy operacyjnej służb USA.

Sam były szef CIA Wiliam Burns w rozmowie z autorem Chrisem Whipple mówi o detalach formowania w Agencji nowych pięciu dyrekcji, które zajmują się zwalczaniem ingerencji rosyjskich farm trolli w wybory w USA. Burns opowiada, jaka liczba oficerów CIA jest zaangażowana na tym odcinku i jakie to ma znaczenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych.

Youtuberzy z Bliskiego Wschodu

Wróćmy do Polski. Były szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk nie napisał obszernej książki. Na razie prowadzi podcast, w którym ujawnił m.in. że polski wywiad korzystał z usług youtuberów (najpewniej z państw Bliskiego Wschodu). W swoich materiałach mieli oni zniechęcać do wyjazdów na granicę polsko-białoruską swoich rodaków. Ci youtuberzy nie musieli nawet wiedzieć, że płaci im Agencja Wywiadu. Mogli po prostu sięgnąć po grant.

Tak, jak masa obywateli państw byłego ZSRR, którzy odbierają na swoją działalność pieniądze od organizacji pozarządowych bez świadomości, że pochodzą one z zupełnie innego źródła. Nikt nikomu w takich sytuacjach nie podsuwa przecież do podpisania zobowiązania do współpracy z obcą służbą.

Nie ma sensu zatem lamentować, że za chwilę do youtuberów opłaconych przez AW do wykonania usługi zapukają pracownicy arabskich muhabaratów (służb bezpieczeństwa). Tak, jak po rozwiązaniu WSI talibowie nie pukali do drzwi Afgańczyków współpracujących z Polakami.

Z zapałem dyskutujemy o tym, ile straciły polskie służby po raporcie Macierewicza. Jak dotąd nikt nie podał jednak przekonujących dowodów na temat tych strat. W tym ofiar w ludziach. Sam Macierewicz nigdy nie został w tej sprawie oskarżony o złamanie tajemnicy państwowej czy zagrożenie interesom bezpieczeństwa państwa. Mimo że po rozwiązaniu WSI przez dwie kadencje rząd tworzyła Platforma Obywatelska i miała wszelkie narzędzia, aby postawić go przed sądem.

Tak samo zresztą ujawnienie tzw. Białej Księgi w sprawie Olina, czyli domniemanej współpracy premiera Józefa Oleksego z rosyjską Służbą Wywiadu Zagranicznego nie załamało Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa. Mimo że w tej Białej Księdze mamy w zasadzie do czynienia z systematycznym wykładem na temat technik pracy operacyjnej UOP. Zachowałem tę publikację, bo to biały kruk jeśli chodzi o zakulisową wiedzę na temat pracy służb specjalnych.

Prawdziwa operacja pozostaje tajna

Lamentować nie ma więc sensu. Co nie zmienia faktu, że lepiej, by ludzie polskich służb byli bardziej dyskretni. Izraelski Mosad nie przyznaje się do wynajmowania firmy BlackCore, która przed kilkoma dniami została oskarżona o prowadzenie akcji defamacyjnej pod adresem kilku polityków francuskiej skrajnej lewicy za ich propalestyńskie poglądy. Jak mawiają przedstawiciele arabskich muhabaratów - prawdziwa operacja wywiadu pozostaje tajna na zawsze.

Choć z drugiej strony, otwartość rozmówców zajmujących się polityką bezpieczeństwa to dla dziennikarza "mięso", na które czeka się nieraz latami.

Z trzeciej zaś strony, żyjemy w Polsce. W państwie, w którym pod nazwiskiem i z twarzą w kadrze występują szkoleni w USA piloci F-35. Tak naprawdę pierwszy cel programu zabójstw Federacji Rosyjskiej (przypomnijmy: Ukraina nie ujawnia tożsamości żadnego pilota F16 w obawie o ich bezpieczeństwo).

Wybrane dla Ciebie