„Na podstawie badań samochodu osobowego Volvo 440 1,8 kat. stwierdzono uszkodzenia dwóch przewodów wysokiego napięcia silnika polegające w jednym przypadku na skośnym przecięciu tego przewodu ostrym narzędziem i rozerwaniu go, w drugim przypadku na wielokrotnych nacięciach przy użyciu ostrego narzędzia osłony gumowej i oplotu izolacyjnego przewodu” – napisał w opinii biegły z Polskiego Związku Motorowego.
Do uszkodzenia auta Tomasza i Dagny Sakiewiczów doszło w nocy z soboty 26 lipca na niedzielę 27 lipca. Przyjechałam w piątek wieczorem pod dom i zostawiłam samochód na niestrzeżonym parkingu. W niedzielę rano pojechaliśmy na wycieczkę. Jak tylko ruszyłam, silnik zaczął jakoś dziwnie pracować. Po przejechaniu kilku kilometrów auto zaczęło zarzucać, a silnik bardzo hałasować. Wróciliśmy pod dom i po otwarciu maski samochodu zobaczyliśmy zerwane przewody – relacjonuje Dagny Sakiewicz.
Sporządzający opinię biegły wykluczył działanie gryzoni lub innych zwierząt. Stwierdził jednoznacznie: „ktoś zadał sobie dużo trudu, aby dokonać dewastacji – te działania są raczej demonstracją możliwości ingerencji w stan techniczny samochodu niż chęcią utrudnienia użytkownikom pojazdu korzystania z niego”. Wstrzymywaliśmy się z zawiadomieniem policji, bo chcieliśmy mieć pewność, że było to działanie człowieka. Teraz to zrobimy, ponieważ już mamy dowód w postaci opinii biegłego z Polskiego Związku Motorowego – mówi Tomasz Sakiewicz. Przypomnijmy, że w ostatnim czasie w podobny sposób uszkodzono cztery samochody członków Komisji Weryfikacyjnej WSI. Uszkadzanie samochodów towarzyszyło w latach 90. działaniom tzw. grupy Lesiaka, zajmującej się inwigilacją i dezintegracją prawicy.