Przedstawicielka Federalnego Biura Śledczego w Filadelfii powiedziała, że sprawa nie ma związku z miejską kampanią wyborczą. Zwolennicy Streeta stawiają jednak pytania.
"Ponieważ administracja Busha nie robi tajemnicy z ważnego znaczenia Filadelfii i stanu Pennsylwania w strategii reelekcji prezydenta, snujemy domysły" - powiedział rzecznik prasowy kampanii Streeta._ "Zastanawiamy się, czy jest możliwe, by incydent ten był związany z siłami republikańskimi w Waszyngtonie... Nie wskazujemy palcem, lecz stawiamy otwarcie pytanie, jak to się stało"_.