Zeznania obciążającego znanego i kontrowersyjnego proboszcza z parafii św. Brygyidy w Gdańsku złożyła matka jednego z ministrantów. Sam Sławomira R. i jego koledzy nie potwierdzili jednak, by duchowny wykorzystywał ich seksualnie. Przyznali, że prałat całował ich w usta, ale tylko na pożegnanie i nie dopatrywali się w tym żadnych podtekstów ze strony księdza. Potwierdzili, że otrzymywali od księdza pieniądze, które wydawali na alkohol i narkotyki. Nie ma jednak dowodów, że to ksiądz celowo rozpijał czy demoralizował - pisze "Rzeczpospolita".
Śledztwo jest w toku i nie wiadomo, w jakim kierunku się ono rozwinie, ale na razie nie ma dowodów przeciwko prałatowi - mówią prokuratorzy. (PAP)